W tym tygodniu ranking 200 największych polskich firm. „Zakupy w Biedronce nie wystarczą”

W tym tygodniu ranking 200 największych polskich firm. „Zakupy w Biedronce nie wystarczą”

200 największych polskich firm
200 największych polskich firm / Źródło: Wprost
W piątek „Wprost” już po raz siódmy opublikuje ranking 200 największych polskich firm. Będzie wielu nieobecnych, ale też kilkudziesięciu nowych graczy, którzy zbili majątek na pandemii.

Pierwsze pytanie: Po co w ogóle taki ranking? Po to, żeby pokazać siłę polskiego biznesu. Zakupy w portugalskiej Biedronce, kawa z japońską czekoladką od Wedla i grillowanie chińskich kiełbas spod marki Morliny nie wystarczy, żeby się w tym rankingu znaleźć. Tutaj prezentujemy wyłącznie polskie firmy.

Można nam zarzucić prymitywny patriotyzm gospodarczy. Wyświechtany slogan, który starają się obalić teoretycy od ekonomii.

W życiu nie prowadzili żadnej firmy, ale są przekonani, że przecież kapitał nie ma żadnej narodowości. Dlaczego więc pod Paryżem nie ma niemieckich sklepów Media Markt.

Czytaj też:
Przybyłem, dostałem, wydoiłem, odleciałem. Złote życie zagranicznych inwestorów w Polsce

Dlaczego w centrum Berlina nie ma francuskich sklepów Carrefour? Dlaczego w Niemczech w przetargach wymaga się, żeby część zamówienia realizowały wyłącznie niemieckie firmy? I dlaczego w Polsce nikt o polskie firmy w ten sposób nie dba.

Do dzisiaj trwa zresztą wielka polska podnieta zagranicznym kapitałem. Polscy przedsiębiorcy nie słyszeli nigdy o tym, żeby ktoś z nich dostał darmowy grunt pod inwestycje, zwolnienie z płacenia podatków, granty, żeby tylko w Polsce zainwestował. O takich dobrodziejstwach mogą u nas za to słyszeć niemieccy, włoscy, francuscy przedsiębiorcy.

Wszystko po to, żeby później rząd na konferencji prasowej mógł ogłosić, że oto Niemiec, Francuz czy Włoch zainwestował w naszej Polsce. Takie leczenie kompleksów.

Nie mieliśmy czasu na pierwotną akumulację kapitału, na nauczenie się biznesu, na rozwinięcie, na wygranie krajowego rynku, tylko od razu walczyliśmy z zagraniczną konkurencją, która przychodziła do nas z bardzo dużym kapitałem. Te firmy były gotowe nawet tracić w Polsce pieniądze po to, żeby zdobywać nasz rynek, a polskie firmy nie mogły sobie na to pozwolić, bo musieliśmy, co miesiąc płacić odsetki od kredytu, obsługiwać ten kredyt, co miesiąc mieć dodatni wynik, bo jeżeli go nie mamy, to nie mamy finansowania. Nie jesteśmy w Ameryce i nikt nam ot tak nie da pieniędzy na biznes – mówił Michał Sołowow, jeden z najbogatszych Polaków.

Tym ciężej polskim przedsiębiorcom i tym ważniejsze jest to, żeby chociaż w taki sposób ich wyróżnić.

Czytaj też:
Ranking „Wprost”: 50 najlepszych pracodawców w Polsce. Gdzie pracuje nam się najlepiej

Ranking 200 największych polskich firm to pierwsza i najważniejsza część cyklu rankingów, które podsumowują ubiegły rok w biznesie. Po dwusetce przyjdzie czas na listę polskich Ambasadorów. Największych eksporterów, którzy rozpychają się łokciami z naszymi produktami na zagranicznych rynkach. W kolejnym tygodniu wybierzemy polskie Gepardy. Firmy, które są najlepsze w pomnażaniu złotówek i najszybciej zwiększają zyski.

Źródło: Wprost
 0